mgr Franciszek Templin
Aktualności GODNI PAMIĘCI mgr Franciszek Templin
mgr Franciszek Templin PDF Drukuj Email
piątek, 07 września 2012 11:29
  W DNIU 10 SIERPNIA 2012 ROKU ODSZEDŁ OD NAS MGR FRANCISZEK
TEMPLIN, WIELOLETNI PEDAGOG, ORGANISTA W PAŃSTWOWYM ZESPOLE
SZKÓŁ MUZYCZNYCH IM. ARTURA RUBINSTEINA W BYDGOSZCZY. MIAŁ 95 LAT.

  W czasie swojej 47-letniej pracy w Państwowym Zespole Szkół Muzycznych im.
Artura Rubinsteina w Bydgoszczy wykształcił kilka pokoleń organistów, którzy
rozsławiają bydgoską szkołę w Polsce i za granicą. Pozostanie w naszej pamięci jako
wzorowy pedagog i wychowawca dla przyszłych pokoleń... 

  Franciszek Templin - urodzony w 1917 r. w Hamborn nad Renem, organista,
dyrygent chórów koscielnych, wieloletni pedagog Państwowego Zespołu Szkół Muzycznych
im. A. Rubinsteina w Bydgoszczy. Edukację muzyczną rozpoczął w Bydgoszczy, u organisty
na Szwederowie, w latach 1932-1937 kształcił się na wydziale muzyki kościelnej w Miejskim
Konserwatorium Muzycznym w Bydgoszczy. Grał na organach m.in. w parafii pw. Matki
Bożej Nieustającej Pomocy oraz prowadził chór przykościelny. Po wybuchu wojny (1939)
wywieziony na roboty do Niemiec. W 1945 r. wrócił do Bydgoszczy. Objął stanowisko
organisty, które pełnił do 1990 r. w parafii pw. św Wojciecha. Po wojnie kontynuował naukę
w Miejskim Konserwatorium Muzycznym oraz w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej
w  Łodzi (1950-1954). Wykładał w Studium Organistowskim Diecezji Gnieźnieńskiej 
i Bydgoskiej. Za przeszło 50-letnią pracę pedagogiczną w bydgoskich szkołach otrzymał
liczne nagrody i wyróżnienia, m.in. Złoty Krzyż Zasługi (1975), Krzyż Kawalerski Orderu
Odrodzenia Polski (1982), w 2001 r. odznaczony przez abpa H. Muszyńskiego dyplomem
"Zasłużony dla Archidiecezji Gnieźnieńskiej", członek Stowarzyszenia Polskich Artystów
Muzyków Oddział w Bydgoszczy, odznaczony Złotą Odznaką tego stowarzyszenia w 2004 r. 
Źródło: "Encyklopedia Bydgoska", tom I, wydawca TMMB, 2011
 


FRANCISZEK TEMPLIN - IN MEMORIAM
 
 O moim kochanym Profesorze mógłbym opowiadać godzinami,
najczęściej z dozą humoru, lecz jednak z pełnym respektem. Te niezapomniane
chwile były dla mnie „DAREM”, dzięki któremu dane mi bylo na swej drodze
edukacji muzycznej spotkać tak cudownego człowieka. Był dla mnie nie tylko
pedagogiem, z którego wiedzy i doświadczenia nieustannie mogłem czerpać.
Był również swietnym wychowawcą, który w wielu sytuacjach potrafil zastapić
młodemu chłopakowi odległy o 150 km rodzinny dom. Dziś jednak - po wielu
nieprzerwanych latach kontaktów, powiedzieć mogę, iż zawsze byl dla mnie
przyjacielem. I takim też w mej pamięci pozostanie. 
 Pozostanie symbolem pedagoga, który nie pracował według określonego
ramami czasowymi planu zajęć, lecz zwykle go przekraczał, poświęcając swe
wolne chwile.  Franciszek byl przykładem pedanterii, czystości, staranności,
pracowitości, otwartości i dobrego obycia. Nauczyłem się u Niego bardzo wielu
rzeczy. Przede wszystkim wrażliwości. Jej się nie można co prawda nauczyć,
lecz - przez pewne wskazówki - znaleźć odpowiednią drogę odbioru,
postrzegania, słyszenia oraz dalszej interpretacji. W kwestii życia codziennego
nauczył mnie kochany Pan Profesor szeroko pojętej pedantyczności, absolutnej
czystości i higieny. Myślę, iż noszenie czystych koszul,  świeżych włosów,
wyprasowanych spodni, czy na „glanz” wypucowanych butów, to w dużej
mierze Jego zasługa i za to Mu nieprzeciętnie dziękuję. 
 Dziękuję mu za Jego dodatkowe godziny, które mi poświęcił, za sympatię
i w końcu za to najważniejsze - za przyjaźń, którą mnie obdarzył - a na to trzeba
było sobie solidnie zapracować. I z tego szczególnie jestem bardzo dumny.
Pozostanie wzorem człowieka, z którego należy czerpać i o Nim opowiadać. 
W tekstach moich dwóch płyt organowych cytuję (z dozą humoru) nasze
pierwsze spotkania przy organach, jak to zostałem odesłany do  łazienki, aby
umyć ręce, uczesać głowę i wyczyścić buty - zanim przystąpię do zajęć!!
Oczywiście czyszczenie stolu gry, klawiatur, tak ręcznych i nożnych, było
normą. Brzmi to być może  śmiesznie, jednak dla mnie ma to wymiar
szczególny. Trudno pogodzić sie z myślą, iż nie ma Go wsród nas żywych, tym
bardziej, iż od ponad 35 lat odnosiłem wrażenie, iż Franciszek Templin należy
do osób nieśmiertelnych. I tak też już zapewne pozostanie. Dlatego uważam, iż
nie traci On teraz czasu i zajmuje się pracą pedagogiczną w Anielskich
Zastępach. 

 
Droga Pani Templin. Przez 65 lat miala Pani u swego boku cudownego męża 
i przyjaciela, który zasłużył sobie na miano Super Wychowawcy, Super
Pedagoga, a przede wszystkim Super Czlowieka. I z tego powodu może być Pani
szczególnie dumna. 
Dr Tomasz Glanc  

Poprawiony: piątek, 07 września 2012 11:49